Strefa relaksu

/ Strefa relaksu / Zakochaj się w Tajlandii!

Dodano: 2018-05-24

Zakochaj się w Tajlandii!

Tekst ukazał się w wiosenno-letnim wydaniu „Spiżarni Smaków”, nr 1/2018

ZAKOCHAJ SIĘ w Tajlandii

Specjalnie dla nas... podróżnicy Ola i Maciek – Lifepackers

Backpackersi, ale na poziomie 2.0. Spakowali w dwa plecaki całe swoje życie i z Żagania i Złotowa wyjechali w dwuletnią podróż dookoła świata. Dla "Spiżarni Smaków" zdają relację z miejsc, które na naszej planecie zachwyciły ich najbardziej.

Tajlandia jest jednym z najczęściej wybieranych przez Polaków azjatyckich kierunków podróży. To idealny kraj na pierwszą przygodę w Azji Południowo-Wschodniej. Dlaczego? Można tu znaleźć absolutnie wszystko. Niezależnie od tego, jakim jesteś typem turysty, a także od twoich oczekiwań, pobyt w tym państwie na pewno będzie zaliczony do udanych. I choć na Półwysep Indochiński każdego roku przyjeżdżają miliony turystów, to nadal można odnaleźć tu miejsca, w których doświadczymy odosobnienia i odpoczynku od miejskiego zgiełku.

Państwo Tajów jest przygotowane na turystę w każdym aspekcie. Rozwinięta baza noclegowa, bogata oferta połączeń lotniczych wewnątrz kraju, dobry poziom opieki medycznej, różnorodne krajobra­zy, białe plaże, pyszna kuchnia, piękne buddyjskie świątynie, doskonałe warunki do uprawiania wspinaczki skałkowej, gór­skich trekkingów oraz sportów wodnych, a do tego wszystkiego gościnni i zawsze uśmiechnięci mieszkańcy. Czy potrzeba czegoś więcej? Nie bez powodu kraj ten nazywa się często krainą uśmiechu. Decydując się na jego odwiedzenie, stajemy przed jednym niezwykle trudnym zadaniem. Musimy zdecy­dować, co chcemy zobaczyć w trakcie kilkunastodnio­wych wakacji, a z których miejsc zrezygnować i udać się do nich podczas kolejnej wizyty. Wraca się tu jednak zawsze bardzo chętnie.

 

Pierwsze wrażenie

Pierwsze zetknięcie się z tą orientalną kulturą na pewno może być dość zaskakujące. W Tajlandii obowiązują zu­pełnie inne zwyczaje, zacho­wania i maniery. W kuchni również stosuje się całkowi­cie różne połączenia smaków i przypraw, zadziwić mogą nas też standardy sanitarne, począwszy od ulicznych straganów z przekąskami, przez śmieci na ulicach, aż po odmienne toalety. Tajowie niezwiązani z branżą tury­styczną w zasadzie wcale nie mówią po angielsku, dlatego próba komunikacji bez pomocy tłumacza (chociażby w telefonie) mija się często z celem. Bywa to czasem kłopotliwe pod­czas próbowania lokalnych specjałów czy jazdy publicznymi środkami transportu.

 

Kiedy wybrać się do Tajlandii?

Nie ma chyba takiej pory, która byłaby zła, ale pamiętajmy, że w czasie, kiedy my udajemy się na wakacje, w Tajlandii pa­nuje pora deszczowa. Opady są znacznie częstsze w okresie od maja do październi­ka niż w pozostałych miesiącach. Szczyt sezonu rozpoczyna się w listopadzie i trwa aż do lutego. To tak zwana pora ciepła i sucha – opady zdarzają się bardzo rzad­ko, a temperatury wahają się w granicach 26-32°C. Wzrasta wówczas nie tylko liczba turystów, ale również ceny.

 

Bangkok

To miasto można kochać albo nienawidzić, ale zdecydowanie trzeba je odwiedzić. Choć osobiście nie przepadamy za dużymi aglomeracjami miejskimi, to Bangkok uwa­żamy za jedną z przyjemniejszych stolic, w których byliśmy. Ta stolica ma naprawdę sporo do zaoferowania. Można spędzić tu tydzień, a nawet miesiąc, ciągle ją eksplo­rując. Stanowi też dobrą bazę wypadową w okoliczne wodospady Erewan, dawną stolicę kraju Ayutthaya czy targi wodne.

 

Król Tajlandii

Warto wspomnieć o tym, że Tajowie bar­dzo kochają swojego niedawno zmarłego króla, którego ceremonia pogrzebowa odbyła się w 2017 roku po rocznej żałobie. Obrazy i fotografie z wizerunkiem króla znajdują się w każdej instytucji rządo­wej i państwowej, właściwie w każdym punkcie sprzedażowo-usługowym, a także w przeważającej większości prywatnych domów. Jakiekolwiek zachowanie mogące wskazywać na obrazę lub okazanie braku szacunku monarsze może zakończyć się mandatem albo nawet więzieniem. Najlepiej nie wdawać się w dyskusje dotyczące tej osoby w miejscach publicznych.

 

Wszechobecny Budda

Aż 94 proc. społeczeństwa określa się jako wyznawcy buddyzmu, a wyrazem tego jest zawrotna liczba niemal 30 tys. buddyjskich świątyń, niezliczone posągi i podobizny Buddy widoczne niemalże w każdym zakątku, a nawet w miejscach świeckich. W kwietniu świętuje się tu buddyjski Nowy Rok, który można porównać do ekstremalnej formy naszego śmigusa-dyngusa. Na ulicach miast, miasteczek i wiosek odbywają się całodniowe bitwy wodne. Uroczystość trwa aż 6 dni. Wodę schładza się wielkimi bryłami lodu, aby polewana osoba naprawdę doceniła i zapamiętała wydarzenie na długo. Używa się do tego wiader i węży, a woda leje się hektolitrami – wszystko odbywa się w duchu radosnej zabawy. Wychodząc w tym czasie na ulicę, możemy być pewni, że wrócimy kompletnie przemoczeni. Na całe szczęście bywa to dość przyjemne, ponieważ na zewnątrz panuje upał. W tym czasie kąpie się też i przyozdabia posągi Buddy, a także bierze udział w tłumnych, kolorowych procesjach podążających za podobizną tego słynnego mędrca.

 

Uwaga na komary

W tym raju na ziemi należy strzec się komarów! Choć zachorowań na malarię w rejonach Tajlandii nie odnotowuje się często, to jednak sytuacja z dengą (infekcyjną chorobą tropikalną) jest znacznie poważniejsza. Niestety nie ma jeszcze na rynku leków zapobiegających zachorowaniu na tę chorobę, dlatego koniecznie trzeba zaopatrzyć się w dobry spray przeciw tym owadom. Spanie pod moskitierą zaleca się szczególnie podczas pobytu na wyspach lub w miejscach o wyższej wilgotności.

 

Kuchnia

Na jedzenie w Tajlandii z pewnością nie można narzekać. Tajskie jedzenie obfituje w chili. Azjaci są o wiele bardziej odporni na pikantny smak tej niepozornej pa­pryczki. To, co określają jako „no spicy” (niepikantne), dla nas będzie niezwykle ostre. Tajowie uwielbiają ostre potrawy, a jedząc je od małego, mają na nie o wie­le wyższą tolerancję niż my. Jeśli pod żadnym pozorem nie zniesiesz smaku chili, koniecznie daj znać kucharzowi.

Warto dodać, że w tym azjatyckim kraju je się tylko łyżką i widelcem. Nóż do dań podaje się w miejscach bardziej ek­skluzywnych oraz mocno nastawionych na zachodniego turystę.

 

Smaki Tajlandii

Pad thai – uwielbiany przez turystów, a podobno bardzo rzadko jedzony przez tutejszych. Ta klasyczna potrawa stanowi połączenie słodkich, kwaśnych i pikantnych smaków. To smażony makaron ryżowy z tofu, jajkiem, kurczakiem albo krewetka­mi, z dodatkiem sosu rybnego i ostrygo­wego. Z wierzchu posypany szczypiorkiem i kiełkami fasoli. Dodaje się do niego również orzeszki i limonkę.

Green Papaya Salad (Som Tam) – kolej­ny z klasyków, bez którego spróbowania po prostu nie możemy opuścić granicy tego kraju. To mieszanka czterech skraj­nie różnych smaków: ostrego, słodkiego, kwaśnego i słonego. Bazę stanowi twarda, zielona i niedojrzała jeszcze papaja, którą sieka się w cieniutkie paski. Łączy się ją z czosnkiem, chili, sosem rybnym, cukrem palmowym, sokiem z limonki, zieloną wężową fasolką, marchewką i pomidorem, a na koniec posypuje się orzeszkami ziemnymi. Czasem dodaje się też mikroskopijnej wielkości krewetki.

Zielone, czerwone i żółte curry – bardzo aromatyczna i pikantna potrawa na mle­ku kokosowym, do wyboru z wołowiną, wieprzowiną, kurczakiem lub owoca­mi morza na bazie warzyw – głównie bakłażanu czy kawałków bambusa. Najostrzejsze jest zwykle curry zielone. Ma konsystencję zupy, do której osobno zamawia się ryż łagodzący jej niezwykle wyrazisty smak.

Mango sticky rice – dla jednych deser, dla drugich danie główne. To połączenie kleistego ryżu z mleczkiem kokosowym i soczystym mango.

Roti – tajski naleśnik, najczęściej serwowany z bananem albo z jajkiem i słodkim zagęszczonym mleczkiem lub z masłem orzechowym. Można go kupić przy małym straganie zamontowanym do motoru. Dość popularna przekąska przede wszystkim popołudniami i wie­czorami, a nawet nocą.

 

Nietypowe przekąski

Nigdzie wcześniej nie spotka­liśmy się z tak rozpowszech­nionymi przekąskami w postaci insektów. Ich różnorodność na wieczornych marketach przyprawia wręcz o zawrót głowy. Można je również kupić w małych paczkach pomiędzy chipsami, w najpopularniejszej sieci marketów 7-Eleven. Co kraj, to obyczaj!